Czy prowadzący JDG może wrzucić w koszty wynagrodzenie wypłacane małżonkowi?

2026-08-06
Czy prowadzący JDG może wrzucić w koszty wynagrodzenie wypłacane małżonkowi?

 

Przedsiębiorca zatrudnił żonę na umowę o pracę i zapytał fiskusa, czy jej pensja może być kosztem jego firmy. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 29 czerwca 2026 r. (0115-KDIT3.4011.461.2026.2.AK, opublikowana 7 lipca) odpowiedział twierdząco i trudno, żeby odpowiedział inaczej, skoro przepis mówi to wprost od siedmiu lat. Ciekawsze od samej odpowiedzi jest to, dlaczego przedsiębiorcy wciąż zadają organom pytanie, na które ustawa odpowiada czarno na białym, a także jedno zdanie zastrzeżenia, którym organ wyłączył spod oceny najdroższy element całej układanki. Bo o tym, czy zatrudnienie małżonka się opłaca, nie rozstrzyga ustawa o PIT; rozstrzyga ZUS.

 

Co powiedział fiskus

Stan faktyczny sprawy jest modelowy dla setek tysięcy firm rodzinnych. Podatnik prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą opodatkowaną liniowo. Od 20 lutego 2026 r. zatrudnia żonę na umowę o pracę. Małżonkowie prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, więc żona została zgłoszona do ZUS jako osoba współpracująca. Praca jest rzeczywista, wynagrodzenie naliczane na podstawie list płac i faktycznie wypłacane przelewem. Pytanie: czy ta pensja jest kosztem uzyskania przychodów?

Dyrektor KIS uznał stanowisko podatnika za prawidłowe w całości: wynagrodzenie wypłacane żonie z tytułu umowy o pracę stanowi koszt uzyskania przychodów działalności na podstawie art. 22 ust. 1 w związku z art. 23 ust. 1 pkt 10 i pkt 55 ustawy o PIT. Organ potwierdził też pośrednio rzecz praktycznie istotną: status osoby współpracującej dla celów ZUS nie wpływa na kwalifikację podatkową pensji. Ubezpieczeniowa etykieta nie zmienia tego, że na gruncie PIT mamy przychód ze stosunku pracy (art. 12 ust. 1) i symetryczny koszt po stronie zatrudniającego.

 

Skąd w ogóle to pytanie, skoro przepis jest jasny

Odpowiedź tkwi w pamięci instytucjonalnej polskich przedsiębiorców. Przez ponad ćwierć wieku, od początku obowiązywania ustawy o PIT do końca 2018 r., pensja małżonka była podatkowo powietrzem: art. 23 ust. 1 pkt 10 wyłączał z kosztów „wartość własnej pracy podatnika, jego małżonka i małoletnich dzieci” bez żadnego wyjątku, a orzecznictwo rozumiało to wyłączenie szeroko. Nie miała znaczenia forma zatrudnienia, umowa o pracę, zlecenie, dzieło czy praca bezumowna, i nie miał znaczenia ustrój majątkowy. Rozdzielność niczego nie zmieniała. Naczelny Sąd Administracyjny ujmował to wprost już w wyroku z 5 listopada 1999 r. (I SA/Gd 997/97): skoro praca małżonka służy przychodom z działalności, jej wartość nie jest kosztem niezależnie od formy, w jakiej jest świadczona. Firma płaciła żonie realne pieniądze, potrącała zaliczki, odprowadzała składki, a fiskus i tak opodatkowywał dochód tak, jakby tego wydatku nie było. Ta sama praca, wykonana przez osobę obcą, byłaby kosztem w całości. Racjonalni podatnicy odpowiadali na to jedyną dostępną metodą, czyli zakładaniem drugiej działalności gospodarczej dla małżonka i fakturowaniem się nawzajem, bo usługa odrębnego przedsiębiorcy nigdy nie była „pracą własną małżonka”.

Ten stan zniósł tak zwany pakiet MŚP, czyli ustawa z 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (Dz. U. poz. 2244). Od 1 stycznia 2019 r. art. 23 ust. 1 pkt 10 ustawy o PIT zawiera drugą część zdania: kosztem jest wynagrodzenie małżonka i małoletnich dzieci podatnika (a w spółkach niebędących osobami prawnymi także małżonków i małoletnich dzieci wspólników) należne z tytułów określonych w art. 12 ust. 1 oraz art. 13 pkt 2, 8 i 9, a więc z umowy o pracę, umów zlecenia i o dzieło, kontraktów menedżerskich i działalności wykonywanej osobiście, oraz z praktyk absolwenckich. Poza kosztami pozostały tylko dwa źródła: wartość pracy własnej samego przedsiębiorcy oraz praca małżonka świadczona bezumownie, bez wynagrodzenia. Warto dodać dla porządku, że pensje pełnoletnich dzieci nigdy nie były objęte zakazem; wyłączenie zawsze dotyczyło wyłącznie dzieci małoletnich.

Interpretacja z czerwca 2026 r. nie wnosi więc do wykładni nic nowego i to jest jej pierwsza wartość informacyjna: po siedmiu latach obowiązywania przepisu linia organów jest jednolita i potwierdzana (np. interpretacja indywidualna z 21 czerwca 2021 r., 0112-KDIL2-2.4011.320.2021.2.IM), a spory sądowe o samą zasadę po prostu nie istnieją, bo nie ma o co się spierać. Kto szuka w tej sprawie dramatycznych wyroków NSA, nie znajdzie ich. Cała problematyka przeniosła się na przedpole, do trzech warunków, o których interpretacja przypomina między wierszami, i do ubezpieczeń społecznych, o których organ podatkowy wypowiedzieć się nie mógł.

 

Trzy warunki, które łatwo przegapić

Po pierwsze, praca musi być rzeczywista, a wynagrodzenie celowe. Nowelizacja z 2019 r. zniosła dyskryminację pensji małżonka, ale nie zniosła art. 22 ust. 1: wydatek musi pozostawać w związku z przychodami, a ciężar wykazania tego związku spoczywa na podatniku. Pensja za stanowisko, którego obowiązków nikt nie potrafi opisać, albo w wysokości oderwanej od rynkowej wartości wykonywanych czynności, jest zaproszeniem do sporu o celowość kosztu, a w skrajnych przypadkach o pozorność umowy. Wnioskodawca w omawianej sprawie podkreślił, że małżonka „wykonuje rzeczywiste czynności”, i słusznie, bo to jest fundament, a nie ozdobnik.

Po drugie, rygor kasowo-terminowy. Wynagrodzenie ze stosunku pracy jest kosztem miesiąca, za który jest należne, pod warunkiem terminowej wypłaty (art. 22 ust. 6ba). Wynagrodzenie niewypłacone lub niepostawione do dyspozycji kosztem nie jest w ogóle (art. 23 ust. 1 pkt 55). W firmie rodzinnej pokusa księgowania pensji „na papierze”, z wypłatą kiedyś, przy lepszej płynności, jest zwyczajowo zrozumiała, ale podatkowo zabójcza. Stąd znaczenie tego, co wnioskodawca wyeksponował: listy płac i faktyczny przelew na rachunek.

Po trzecie, dokumentacja jak dla obcego pracownika: umowa, zakres obowiązków, ewidencja czasu pracy, akta osobowe, obowiązki płatnika zaliczek. Małżeństwo nie zwalnia z żadnego z tych obowiązków. Przeciwnie, w razie kontroli to właśnie ta dokumentacja odróżnia zatrudnienie od rodzinnej uprzejmości przelewanej na konto.

 

Zdanie, które łatwo przeoczyć

W części końcowej interpretacji organ zastrzegł, że nie ocenił poprawności zgłoszenia małżonki do ZUS jako osoby współpracującej. Formalnie to oczywiste, bo Dyrektor KIS nie interpretuje ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Praktycznie jednak to zastrzeżenie wyłącza spod oceny element, który w rachunku opłacalności waży najwięcej.

Mechanizm jest następujący. Zgodnie z art. 8 ust. 2 i 11 ustawy o systemie ub. społ., małżonek zatrudniony na umowę o pracę, pozostający z przedsiębiorcą we wspólnym gospodarstwie domowym i współpracujący przy prowadzeniu działalności, jest dla celów ZUS osobą współpracującą, a nie pracownikiem (wyjątki: umowa o pracę w celu przygotowania zawodowego oraz zatrudnienie przez spółkę osobową, gdzie pracodawcą jest spółka, nie małżonek). Konsekwencja: składki nie są liczone od pensji, lecz ryczałtowo, od podstawy właściwej dla przedsiębiorcy na pełnym ZUS, bez prawa do jakichkolwiek preferencji, i w całości finansuje je przedsiębiorca. W 2026 r. podstawa składek społecznych osoby współpracującej wynosi 5 652 zł, a składka zdrowotna 622,93 zł miesięcznie; łącznie, z dobrowolną składką chorobową i Funduszem Pracy, daje to nieco ponad 2,5 tys. zł miesięcznie, ponad 30 tys. zł rocznie, niezależnie od tego, czy pensja małżonka wynosi 3 tys. zł, czy 15 tys. zł.

Ten ryczałt tnie w obie strony i warto to powiedzieć wyraźnie, bo publicystyka zwykle pokazuje tylko jedno ostrze. Przy pensji niższej od podstawy 5 652 zł osoba współpracująca jest składkowo droższa niż zwykły pracownik; przy pensji wyraźnie wyższej jest tańsza, bo składki przestają rosnąć wraz z wynagrodzeniem. I jeszcze jedno, co umyka niemal wszystkim: status osoby współpracującej, a z nim obowiązek składkowy, nie powstaje z umowy, tylko z faktu stałej współpracy. Sąd Najwyższy definiuje ją jako pomoc o charakterze stałym, bez której dochody z działalności nie osiągałyby pułapu, jaki zapewnia współdziałanie małżonków (wyrok z 20 maja 2008 r., II UK 286/07; podobnie wyrok z 24 lipca 2009 r., I UK 51/09); okazjonalna pomoc rodzinna współpracą nie jest. Płynie z tego wniosek o dużym ciężarze praktycznym: jeżeli małżonek i tak stale pracuje w firmie, składki są należne niezależnie od tego, czy zawarto umowę i czy płynie pensja. W takim układzie umowa o pracę niczego po stronie ZUS nie pogarsza, a po stronie PIT wyłącznie pomaga.

 

Ile to jest w złotych

Przyjmijmy przedsiębiorcę na podatku liniowym i małżonkę z pensją 8 000 zł brutto miesięcznie (96 000 zł rocznie), bez innych dochodów, wykonującą rzeczywistą pracę. Ponieważ składki ZUS osoby współpracującej są ryczałtowe i finansowane przez przedsiębiorcę, z pensji małżonki nie potrąca się składek; potrąca się wyłącznie zaliczkę na PIT według skali.

Pozycja (rocznie)            Kwota
1.Pensja małżonki w kosztach przedsiębiorcy           96 000 zł
2.PIT liniowy 19%           18 240 zł
3.Składka zdrowotna 4,9% od niższego dochodu             4 704 zł
4.PIT małżonki według skali (kwota wolna, koszty pracownicze)     ok.   7 560 zł
5.Saldo czysto podatkowe [(poz. 2+3) – poz. 4]     ok. 15 400 zł
6.Składki ZUS za osobę współpracującą (ze zdrowotną, chorobową i FP)     ok. 30 600 zł

 

Rachunek czysto podatkowy jest jednoznacznie dodatni: każda złotówka pensji przesunięta z dochodu liniowca (19 groszy PIT plus 4,9 grosza składki zdrowotnej) do małżonki na skali (efektywnie około 8 groszy przy tej wysokości pensji) zostawia w rodzinie blisko 16 groszy. U przedsiębiorców z dochodem powyżej miliona złotych dochodzi jeszcze 4 grosze daniny solidarnościowej od każdej przesuniętej złotówki, o czym pisaliśmy szerzej przy okazji wyroku WSA w Lublinie I SA/Lu 69/26. Warto też pamiętać, że liniowiec nie może rozliczać się wspólnie z małżonkiem. Przesunięcie dochodu przez realne zatrudnienie jest dla niego jedynym legalnym sposobem skonsumowania kwoty wolnej i 12% stawki opodatkowania w rodzinie.

O ostatecznym bilansie decyduje jednak wiersz ostatni (poz. 6) i scenariusz odniesienia. Jeżeli małżonka i tak stale współpracuje przy prowadzeniu firmy, składki około 30 tys. zł rocznie są należne z mocy samego faktu współpracy. Umowa o pracę dokłada wtedy do istniejącego obowiązku składkowego czystą korzyść podatkową rzędu 15 tys. zł rocznie (a licząc z podatkowym rozliczeniem samych składek, nawet około 21 tys. zł) i decyzja jest prosta. Jeżeli natomiast pomoc małżonki była dotąd okazjonalna, to dopiero sformalizowanie współpracy kreuje ryczałtowy ZUS, który w tym przykładzie przewyższa korzyść podatkową. W zamian małżonka nabywa ubezpieczenie chorobowe, staż emerytalny i tytuł do świadczeń, co dla wielu rodzin ma samodzielną wartość, ale jest to już decyzja ubezpieczeniowa, a nie podatkowa. Osobny wariant dotyczy małżonka zatrudnionego równolegle u innego pracodawcy z pensją co najmniej minimalną: zbieg tytułów redukuje obciążenia ze współpracy do samej składki zdrowotnej, choć jednocześnie cudzy etat konsumuje kwotę wolną i może wpychać poprzez dodatkową pensję w wyższy próg skali. Uczciwa odpowiedź brzmi więc: to się opłaca często, ale nie zawsze, i nie ma jednego wyniku dla wszystkich. Jest arytmetyka, którą trzeba wykonać na własnych liczbach, zanim podpisze się umowę, a nie po pierwszej kontroli.

 

Wnioski

Interpretacja z 29 czerwca 2026 r. potwierdza stan prawny, który od 2019 r. nie budzi sporu: pensja małżonka za rzeczywistą pracę, terminowo wypłacana i udokumentowana, jest kosztem jak każdy inny. Jej praktyczna lekcja leży gdzie indziej. Po pierwsze, ochrona z interpretacji obejmuje wyłącznie wnioskodawcę i wyłącznie stan faktyczny zgodny z opisem. Kto chce tej ochrony dla siebie, składa własny wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej, a nie powołuje się na cudzy. Po drugie, organ podatkowy rozstrzygnął dokładnie to, o co go zapytano, i ani grosza więcej: poprawność zgłoszenia do ZUS, wysokość składek i sensowność całej operacji pozostają poza interpretacją, a to właśnie tam, nie w ustawie o PIT, rozstrzyga się rachunek opłacalności. Fiskus przestał przeszkadzać w zatrudnianiu małżonków siedem lat temu, bilans korzyści i strat liczyć nadal trzeba samemu (zapoznaj się z ofertą: kadry i płace dla firm).

 

Stan prawny na 22 lipca 2026 r. Przywołane kwoty składek dotyczą 2026 r.; przykład liczbowy ma charakter poglądowy i pomija okoliczności indywidualne, w tym inne dochody małżonków, prawo do zasiłków oraz limit odliczenia składki zdrowotnej u podatników opodatkowanych liniowo.

 

Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec, specjalizującej się w doradztwie podatkowym oraz ochronie praw przedsiębiorców.